The End (2)

Opublikowane w Tu i teraz styczeń 15, 2009 przez: Pan Księżyc

Jedynka przy tytule poprzedniego wpisu sugeruje, że to jeszcze nie koniec… tak to prawda, jeszcze kilka dni temu miałem zamiar rozwinąć tamtą myśl… tylko właściwe po co… nic to nie zmieni, niczego nie wyjaśni.

Więc żegnajcie Kochani…

Teraz już spokojnie można skasować wszystkie linki do tego miejsca, już ani jedno słowo więcej, nie zostanie tu napisane.

The End (1)

Opublikowane w Kiedyś tam styczeń 12, 2009 przez: Pan Księżyc

Bywało już w przeszłości, że pojawiała się w mojej głowie myśl o zaprzestaniu pisania, ale chyba po raz pierwszy wiąże się ona z tak silną utratą wiary w sens blogowania.

Napisać można wszystko… ubrać w słowa największa bzdurę, kwestia talentu i zdolności do wciskania kitu.

Istnieje oczywiście tak zwana prawda subiektywna, która pozwala nam z czystym sumieniem wypisywać na swój temat dowolne brednie nie mające choćby cienia oparcia w rzeczywistości. Tylko co z tego… durnota pozostanie durnotą, a fałsz wcześniej czy później zakole w oczy czytających.

Wiem, ja też nie robię nic innego… ja też tylko piszę o rzeczach w kształcie w jakim je widzę.

I co…? I nic, straciłem serce do tego.

Tak jestem rozczarowany, rozczarowany- tak jak dawno nie byłem…

(…)

Opublikowane w Tu i teraz styczeń 10, 2009 przez: Pan Księżyc

To był bardzo smutny Piątek, dobrze, że się skończył. Teraz jest jakiś tam następny dzień… a potem znów będzie jakiś… i tak to się będzie ciągnęło aż do ostatecznego końca…

Noc

Opublikowane w Tu i teraz styczeń 9, 2009 przez: Pan Księżyc

Noc, czas gdy tęsknota rośnie.

Zaparzę herbatę.
Dla rytuału parzenia i zapachu jaki poczuję, gdy zbliżę kubek do ust.

Potem…
Poleżę jeszcze chwilę na kanapie, nagi, rozgrzany herbatą i wieczornym prysznicem, bezmyślnie patrząc na migające obrazy w ekranie wyciszonego telewizora.

I wtedy podniecony wulgarnością owłosionego podbrzusza, zwalczę pokusę wykonania jeszcze jednego telefonu.

Tak, dziś strach jest silniejszy… ale co niepokoi najbardziej… to… to, że jest…

Niepokój

Opublikowane w Tu i teraz styczeń 7, 2009 przez: Pan Księżyc

Czuje niedosyt, lub raczej głód. Dawka jej głosu zaserwowana dziś przez słuchawkę, była stanowczo za mała.

Nie wiem co… ale jestem pewien że coś jest nie tak… jest we mnie tak rosnąca pusta przestrzeń…
Uczucie braku, stwarza złudzenie straty, mimo, że nic nie tracę… a jedynie nie dostaje tego, czego potrzebuje…

Kiedyś tak nie było, kiedyś byłem stale taki sam.

Dziwna Miłość (2)

Opublikowane w Tu i teraz styczeń 7, 2009 przez: Pan Księżyc

Dziwna taka miłość upleciona z samych słów… bez dotyku, zapachu, gestów i spojrzeń w środek duszy.

Kto wie może i niebezpieczna, może w każdej chwili grożąca jakąś nieobliczalna katastrofą.

Nie wiem przecież co kocham… może nic, może coś czego nie ma, może coś, co istnieje tylko we mnie.

Nie żebym się tym martwił czy przejmował, choć zdarza mi się myśleć o tym, kiedy w super lodowaty wieczór drętwieję na przystanku, czekając na wyziębiony tramwaj.

A wszelką odpowiedzialność za ewentualne rany na mojej duszy biorę na siebie, bo ufam temu co słyszę i wierzę w to, co mi mówisz…

Dziwna Miłość (1)

Opublikowane w Tu i teraz styczeń 5, 2009 przez: Pan Księżyc

Z szeptu w słuchawce, z setek maili i z przeczucia że coś pięknego i niepowtarzalnego dzieje się właśnie teraz.

Taka miłość utkana ze słów.

Telefon

Opublikowane w Tu i teraz styczeń 4, 2009 przez: Pan Księżyc

Jeden telefon odwrócił wszystko o 180 stopni.
Już nie czuję się, jakbym po omacku usiłował odnaleźć drogę w ciemnym labiryncie piwnic.
Znów wszystko jest proste. Znów rzeczy odzyskały właściwe proporcje.

Dobrze mieć kochankę… nawet jeśli to jedynie kochanka wirtualna…

(…)

Opublikowane w Tu i teraz styczeń 3, 2009 przez: Pan Księżyc

Nie wiem co się stało,
Wiem tylko, że nikt nie ucierpiał i że mój samochód nie ma przodu. Wiem też, że odbił się od krawężnika z lewej, chyba uderzył w barierkę po prawej, obrócił się i uderzył jeszcze raz, tym razem tyłem w barierkę po lewej strony jezdni.

Za cud można uznać fakt, że na drodze zazwyczaj o tej porze tak zatłoczonej, nie było nikogo.

Podobno oczy miałem szeroko otwarte…

Pamiętam dźwięk rozdzieranego metalu i wiem, że patrzyłem nie rozumiejąc co widzę.

Od czasu kiedy przestałem brać cudowne lekarstwo na uzdrowienie mojej głowy, tak czasami mam i nie mogę pojąć, jak mogłem być tak nieodpowiedzialny, powierzając moim zawodnym zmysłom, życie mojego dziecka, dwójki jego przyjaciół i żony.

-

Powód

Opublikowane w Tu i teraz grudzień 26, 2008 przez: Pan Księżyc

Druga… ona kładzie się spać… a nudnawy film w telewizji, okazuje się nagle super śmieszną komedią…

Wczoraj gdzieś w środku nocy, moja dłoń nagle znalazła się na jej nagiej pupie… być może nawet nie zanotowałbym tego faktu, gdyby nie obudziła mnie jego krągłość… napięta gładka skóra i ciepło płynące z miejsca, gdzie półkule pośladków schodzą się ku sobie. Leżała na boku wypięta w moją stronę… odkryta, z kołdrą skopaną do wysokości kolan… Tak, stanął mi…

Miewałem już takie noce, gdy wpatrzony w mroku w cień jej piersi, z dłonią na wydepilowanym łonie kończyłem… dławiąc jęk, by nie przerwać jej snu…

Więc teraz mam powód, by tego nie robić…