Delegacja
To ja sobie pojadę gdzieś na kilka dni… pobyć kimś zupełnie innym…
Pan księżyc niech sobie zostanie skwaszony na wiernej kanapie, razem z wszystkimi zmartwieniami i swoim pieprzonym poczuciem winy.
A ja poudaje uśmiechniętego, pewnego siebie dupka, co zjadł wszystkie rozumy, a innych ludzi ma za nic.
lipiec 3, 2008 @ 5:56 pm
od czegoś trzeba zacząć ;)
lipiec 3, 2008 @ 9:43 pm
udanego wyjazdu :)
lipiec 4, 2008 @ 8:54 am
JA tez wyjeżdżam.. może gdzieś sie spotkamy…:)
lipiec 4, 2008 @ 8:55 am
zapomniałam się zalogować..tam wyżej to ja :)))))
lipiec 4, 2008 @ 8:27 pm
niekiedy dobrze być po za własną skorupą:)
lipiec 7, 2008 @ 7:03 am
Jak już wrócisz, to zgodnie z obietnicą, zostawiłam przeprowadzkowe namiary ;)
lipiec 8, 2008 @ 2:40 am
Gra, gra, co dzień gra… skąd ja to znam.
lipiec 8, 2008 @ 9:09 am
No właśnie, skąd Ty to właściwie znasz… dziewczyno?
lipiec 8, 2008 @ 8:13 pm
Z doświadczenia. Dostałam swoją szufladkę, jesteś taka i taka, welcome to King Size. Tylko mało kto wie, że czasem ze swej szufladki umykam.
lipiec 11, 2008 @ 6:44 pm
… to jaka jest Twoja szufladka…
lipiec 12, 2008 @ 12:44 am
Roześmiana. Zabawna. Optymistka. Silna, niemal twarda. Cwana. Pewna siebie. Bystra. Więcej etykietek nie pamiętam, za wszystkie szczerze żałuję…