Spokojne dogorywanie na łonie natury

Być może czasami sam sobie przeczę… jeśli tak to dlatego, że z pamięcią dnia wczorajszego u mnie kiepsko, a pisze zawsze to co czuje w momencie pisania…

A dzisaj wywiadówka, czyli trzeci już wieczór spędzę nie w domu… i niech nie daj Boże, rodzice zamarudzą dłużej, jak im się to zdarza od czasu do czasu… to będę musiał oglądać jej usta wygięte w jeszcze głębsza podkowę… Bo cóż to ja robić mogłem, lub gdzie być, jak mnie nie było…

Nie wiem jak i jakim cudem załatwiłem dziś jedną sprawę co się już od miesiąca ciągnęła… ale zamiast ulgi i normalnego w takich sytuacjach samozadowolenia, nie czuję nic, jakby to wszystko gdzieś indziej się dokonywało, poza moją wolą i bez mego udziału…

I chciałbym mieć już lat 65 i na werandzie mojego domu, co się już kolejny rok buduje, rozkoszując się papieroskiem, i patrząc na kwitnące jabłonie (te co je właśnie przez ostatni weekend sadziłem) wiedzieć, że wszystko co, jeszcze mogę doświadczyć, to spokojne dogorywanie na łonie natury…

Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

8 odpowiedzi na „Spokojne dogorywanie na łonie natury

  1. liliths_child pisze:

    to tak ladnie napisane wyglada…
    spojrz na swoich rodzicow.. zycie podobno zaczyna sie po 50-tce.

    A po 100 zaczyna sie zabawa…

  2. Pan Księżyc pisze:

    Moi rodzice to nie najlepszy przykład… ale z ostatnim zdaniem trudno się nie zgodzić… :)

  3. M. pisze:

    Skąd u Ciebie takie zrezygnowanie? Nie akceptujesz tego co Cię otacza ale nie robisz nic żeby to zmienić. Może nie jestem typem niepoprawnej optymistki i też ma okresy totalnego marazmu i zniechęcenia, ale Twoje podejście zupełnie nie mieści mi się w głowie.

  4. Pan Księżyc pisze:

    Nie akceptuje? Oczywiście , że akceptuje… z rzeczywistością pogodzony jestem w 100%. znam swoje miejsce… stoję mocno na ziemi, nie oczekuje żadnych cudów, wiem co mnie czeka, i dlaczego… nie narzekam, nie płaczę po kontach… idę moją drogą pewnym krokiem… do celu który znam i którego się nie boje
    Tak to właśnie, droga M. za mną jest…

  5. M. pisze:

    ..nie oczekuję żadnych cudów… tu nie chodzi o cuda tylko o branie swojego losu w swoje ręce a nie bezwolne podążanie z nurtem, bo akurat płynie w tą stronę. I co z tego, że zobaczę coś ładnego na brzegu jak nurt pcha mnie już dalej, a wystarczy tylko wziąć wiosło i tam podpłynąć…??
    Nie rozumiem, poważnie, Twojej postawy. Dlaczego akceptujesz (skoro tak piszesz to tak jest) coś co Ci nie daje pełnej satysfakcji z życia? Chyba że jesteś masohistą i lubisz się psychcznie maltretować, to wtedy ok, daję Ci spokój.
    …do celu który znam… ha! czyli boisz się zaryzykowac, bo a nóż może być lepiej??

  6. Kasia pisze:

    Wbrew pozorom owe 65 nie jest tak daleko, jak by sie wydawało, panie Moon.:)

  7. Pan Księżyc pisze:

    Droga M. :* … z całym bagażem jaki mam nie może być lepiej, i wręcz nie powinno… nie da się jednym cięciem odciąć od wszystkiego co było i nagle w jednej chwili zacząć wszystko od nowa…

    Satysfakcje życie już mi dało… nałykałem się jej na resztę swoich dni…

    Nie jestem też masochistą… cierpienie odbiera mi chęć do życia, dlatego redukując oczekiwania, podwyższam próg bólu…

    Tym co na brzegu ciesze oko, i pozwalam odejść, jak wszystkiemu co swego czasu było mi dane…

    Nie będzie lepiej a wynika to z tego jaki jestem… czynniki zewnętrzne nie mają nic do rzeczy… więc i o żadnym ryzyku tu nie ma co mówić…
    i pozdrawiam Cię serdecznie… :)

    Kasiu… tak ale kiedy patrzę na ostatnie 20 lat, to wiem, że wciąż szmat czasu mi pozostał…

  8. Kasia pisze:

    Panie Moon i całe te 20 pamiętasz? Nie wierzę;))

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s