(…)

Popełnię dziś jeszcze jedną nic nie znaczącą notkę. Nie pierwsza ona,  nie ostatnia, wyrzutów sumienia z tego powodu specjalnych mieć nie będę.

Zresztą niewiele się ostatnio myśli się po mojej głowie kołacze… jeśli już jakaś, to z gatunku tych ociekających wydzielinami kobiety, gdy ta z zamglonym wzrokiem nogi rozkłada…  ale to bardziej sam sobie wymyślam, z przyzwyczajenia niejako a  nie jak kiedyś, gdy drobny gest, uśmiech, czy skrawek odsłoniętego ciała, inspirował potok myśli niekontrolowanych … coś mi mówi, że to po części kwestia, tej mojej propozycji, na którą nigdy prawdziwej odpowiedzi   nie dostałem. Pierwszy raz  z czymś takim wystąpiłem, i choć przecież wiedziałem jaki będzie odzew, to jednak, czuje jakby syf jakiś mi się po organizmie rozlał i zalega nie znalazłszy naturalnego ujścia.

Pójdę sobie teraz wcześniej do domu, zahaczę o park jakiś,  których kilka po drodze i może w ruchu bioder piękności przechodzącej obok mojej ławki zobaczę z za chmury papierosowego dymu, to co już tak dawno straciłem i do czego tak tęsknię…

Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

5 odpowiedzi na „(…)

  1. renniekarnacja pisze:

    To dlatego upuszczasz sobie krwi czasami? Tzn., żeby się pozbyć tego syfu?

  2. liliths_child pisze:

    Potrzeba bliskosci jest jak dym z papierosa- zamazuje kontury i uniemozliwia jasnosc widzenia…

  3. Anonim pisze:

    A komu propozycję składałeś? Przyznaj się? Czyżbym coś przegapiła?! :D Uchyl rąbka tajemnicy… ;)

  4. Anonim pisze:

    O! sorry.. To byłam JA – PIROTECHNIKA!

  5. Pan Księżyc pisze:

    Pirotechniko… Kiedy przeczytałem Twój komentarz, pierwsze co pomyślałem….

    „a ja coś pisałem o jakiś propozycjach… ?”

    ano jak widać pisałem… ale propozycja właściwe nie była propozycją… choć w sumie, właśnie tak o niej zaczynam myśleć. Kiedy ją pisałem, myślałem, że będzie początkiem dialogu, może nawet nie dialogu, może tyko okazją do powiedzenia sobie paru rzeczy… albo choć popatrzenia na to wszystko od innej strony. A dziś jednak stała się propozycją i właściwe dopiero Twój komentarz mi to uświadomił, mimo, że przecież użyłem tego słowa pierwszy…

    bo może zawsze ją była… może wcale nie chciałem by uzdrawiała cokolwiek, może ona miała rację… odpisując właśnie tak…

    (a mowa o mojej zgodzie na rozwód)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s