Po przerwie

Zawiesiłem kilka wpisów… zapiski straciły ciągłość… ale to tak, dla mojego bezpieczeństwa… a przez kilka dni nie pisania, blog przestał pojawiać się w rankingu, i to też bardzo dobrze…
 
A poza tym… jest bardzo mało ciekawie…
 
I boje się pisać… bo pisanie budzi we mnie straszny niepokój… i nie chodzi o prywatność… to taki strach, jak przed wyjrzeniem poza krawędź dachu…
Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

13 odpowiedzi na „Po przerwie

  1. renniekarnacja pisze:

    trzymaj się

  2. Kredka pisze:

    Jump they say

  3. Pan Księżyc pisze:

    Super… :) to jak, skakać czy się trzymać… :)

  4. drexler pisze:

    Szczerze? No nie puszczaj się …chłopie:-)))))
    Z drugej strony..”Miasto aniołów…”
    Z trzeciej strony finał tego filmu…
    Z czwartej…no, ale choć Mikuś Klatka czegoś doświadczył…
    Ale jakby co…nie puszczaj się;)))
    Gdybyś jednak czegoś doświadczył – opisz….opisz, opisz…:)))))

  5. Pan Księżyc pisze:

    O… widzę, że oglądamy te same kanały w telewizji… :)

  6. drexler pisze:

    Nie mam kablówki – dawno widziałam. Mam też felieton a propos tego obrazu. Ale by na temat, muzyka z tego filmu:

    http://pl.youtube.com/watch?v=b51d5zCIWEA

  7. Pan Księżyc pisze:

    Drexler, pewnie nie masz pojęcia dlaczego, ale kochana jesteś… :*

  8. drexler pisze:

    Nie wiem – fakt, ale może kiedyś powieszą answer na bilbordach:)

  9. drexler pisze:

    Sorka za spamik, ale poszperałam i znalazłam:

    Miasto aniołów

    Do momentu gdy nie pokaże się blizny,dziwnie zakłada się że takiej nie posiadamy. Jasne, można unieść suknię.Zwołać innych i z detalami mowić o bliźnie.Pokazać jak jest głęboka.Opowiedzieć jak długo się goiła. Ile bólu przynosi etap zdrowienia. Opowiedzieć jej całą historię. Zaciekawnieni nawet dotkną, co nie znaczy że wszystko zrozumieją.Powspółczują, pozachwycają się heroizmem osoby z blizną.

    Łatwo podzielić na tych, co z blizną i bez blizny.Tylko, że ten podział tak naprawdę będzie wyznaczał dwie grupy: tych z blizną i tych co jej nie ujawnili. Są też inni bez blizny- ale tych chyba jest najmniej.

    Niełatwo jest mówić o bliźnie. Przecież nie jest ozdobą. Blizna opowiada historię porażki. Ta cielesna blizna jest atutem na męskim ramieniu. Tylko wtedy łatwo się o niej mówi.

    Złamaną rękę łatwo dostrzec. Złamanej duszy nie widać.

    Dobrze jest opowiedzieć o bliźnie, ale jakże trudno niektórym. Brak opowieści nie oznacza jednak braku blizny.

    Można wiele powiedzieć o sobie. O swych pasjach, tęsknotach, swej seksualności, najgłębszej intymności. Ale o bliźnie pod suknią tak trudno.

    W spotkaniu z mężczyzną padają jego pytania. Także dotyczące sexu. Ale pytanie o bliznę nie padnie, bo nawet do głowy nie przyjdzie, że suknia milczenia chroni ją przed potencjalnym zainteresowaniem.

    Zdarza się jednak (choc niebywale rzadko), że mężczyzna zaczyna przeczuwać istnienie blizny. Nie jest mu łatwo o nią zapytać. Nawet pyta, czy może zapytać. I jeśli wcześniej zostało wypracowane pole wzajemnego zaufania, chce się odpowiedzieć na to pytanie. Ciężko jak cholera. Ciężej, niż oddać wizualnie swoją intymność kobiecemu lekarzowi.Bo pada pytanie z serii „o jeden most za daleko”.Ale też pojawia się myśl, dlaczego pyta. Jak przeczuł? Tak bardzo się wsłuchał? Tak bardzo był w tym uważny?

    I następuje bolesny proces unoszenia sukni, odsłonięcia dawno skrywanej blizny.

    Co się czuje wtedy? Chyba to, co czuł bohater filmu „Miasto Aniołów”.

    Ten kulminacyjny moment, gdy Nicolas Cage stoi na krawędzi dachu. Tuż przed skokiem w dół. Nie była to decyzja o jego śmierci, ale właśnie wejścia w etap życia. Życia z pokazaniem się innym, z przekroczeniem progu dotyku. By mógł go czuć i by mógł go dawać.

    Stałam na krawędzi dachu. Skoczyłam. W filmie tłem skoku była modlitwa „Zdrowaś Mario” w języku polskim.

    Może ktoś się modlił wtedy za mnie. Chyba tak…

    czwartek, 28 października 2004, drexler

  10. Kredka pisze:

    skoczyć…

  11. Pan Księżyc pisze:

    Drexler… ty to masz coś zawsze na każdą okazje… :)

    Kredko… nie nigdy nie skoczę… nie jestem anołem…

  12. Anonim pisze:

    No nie skoczysz bo i za Ciebie ktoś sie modli, za innych i za samą siebie siebie.
    Tak wiele jest blizn nawet jeśli ich nie widać

  13. Pan Księżyc pisze:

    Za mnie się nikt nie modli, wiem to na pewno, jeśli robisz to Ty, to jesteś w tym bardzo osamotniona… bo nawet ja tego nie robię…

    Lepiej nie módl się za loginy… nie warto…

    Pozdrawiam… :)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s