Spojrzenie w tył

Przebimbałem kolejny dzień, robiąc coś, czego nie robię nigdy… a mianowicie, czytając własne blogi.

Dziwne, ale nigdy nie wracam do notek napisanych, a teraz siedzę sobie obezwładniony ładunkiem infantylizmu, jakiego nigdy bym się w sobie nie spodziewał. Nie wygląda na to, że kiedykolwiek przestałem być małym chłopcem spędzającym czas na beztroskiej zabawie własnym siusiakiem.

Rażą mnie moje słowa, bolą gdzieś w środku, zgrzytają w głowie, wywołując rumieniec zażenowana… Gdybym nie daj boże znał kogoś podobnego do mnie, omijałbym szerokim łukiem.

Obezwładnia mnie świadomość własnych ograniczeń… wspinam się tylko na palce, udając maksymalnie wysokiego ale i tak, wszystko co na górnej półce, dla mnie nieosiągalne…

Wiem, wiem, nie powinienem przyznawać się do tego co myślę i czuje, tym bardziej że moją anonimowość nadwyrężyłem już dość znacznie kilka razy.

Bloga można skasować jednym kliknięciem, ale tego wszystkiego co napisałem, się nie da… będzie trwało tak długo jak trwam ja, i ta myśl z lekka mnie przeraża… Zdecydowanie nie chcę wiedzieć jaki jestem naprawdę…

Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

13 odpowiedzi na „Spojrzenie w tył

  1. drexler pisze:

    Ok, trzepnęło Tobą. Ale pomyśl w drugą stronę.

    Gdybyś wtedy widział swoje litery jak dzisiaj – albo nie powstałby żaden wpis, albo zupełnie inny.
    A jeśli tak – tamte wpisy musiały powstać, przejść przez Twoje palce, mniej przez siusiaka, byś przeszedł ewolucję, która czyni Ciebie tym, kim dziś jesteś.

    Po wtóre, choć nie znam wszystkiego co spłodziłeś dawniej- zatrzymałam się przy Tobie, Twej myśli – odrobinę później niż dawniej, ale wcześniej niż dziś, wcześniej niż ten Twój blog.
    Dskonale wiesz jak jestem restrykcyjna w doborze lektury.
    Nie pamiętam takich myśli postlekturowych, w których odbieram Cię jako małpkę świadomą jedynie posiadania genitalii.

    A że kolejna autorecenzja w Twoim życiu, w Twoim wydaniu?
    Tylko bić bravo i wódki nalać.
    Nawet nie masz pojęcia jak niewielu to potrafi. A jeszcze poczynić to publicznie?!
    Odwaga, umiejętność spojrzenia na siebie z dystansu, wszystko to znaczy dobry kierunek.
    No, daj łapkę – pogratuluję.
    Tak serio, bez przewrotności.

  2. kapataja pisze:

    Zazwyczaj jest tak, że ogladając się za siebie patrzymy z niedowierzaniem. Jak mogłam/em tak myśleć, skąd te zachowania…zastanawiamy się. Jedno jest pewne. Gdyby nie tamte wpisy nie byłoby dzisiejszego, który z pewnością przyniesie jakieś zmiany w przyszłości. To jaki jestem dzisiaj kształtuje to, jakim będę kiedyś…

    Widzę dystans do siebie wrócił ;-)

    Będzie ok :-)

  3. skem pisze:

    Panie Moonie, stanąć obok siebie i popatrzeć krytycznie to już coś… lepiej wiedzieć jakim się jest, można coś z tym zrobić… ale do tego trzeba dorosnąć, a w tym (dorastaniu) to ja ekspertką niestety nie jestem :)

    mam nadzieję, że się pozbierasz, tak czy inaczej…

  4. Pan Księżyc pisze:

    Uśmiechnę się tylko do was dziewczęta, bo zagoniony jestem, bez czasu na pisanie…

    Uśmiechnę…

    i podziękuje Ci Drexler, za małe pod pompowanie mojego ego,

    Tobie Kasiu, za pogłaskanie po główce

    I Tobie Skem za dobre słowa

    :* :* :*

  5. Kredka pisze:

    Mieć odwagę obejrzeć się za sobą to jest naprawdę coś !

  6. drexler pisze:

    No tak – to teraz Księżyc ściągaj gatki – jako to z misiami czynisz i natrzaskam siarczyście na Twoje czosnyczki!
    Wiesz od dawna co myślę o tzw pompowaniu ego….
    Moje słowa z poprzedniego komenta, to jak relacja z zobaczonego obrazu, filmu, krajobrazu.
    Widzę, czuję i mówię co we mnie.
    Nie pocieszam, nie karmię ego. To czysty, bez intencji podrasowywania Ciebie komunikat.
    Na tym rybka, że nie musisz być podrasowywany.
    Pamiętasz?
    Ok, już możesz wciągnąć gatki:)

  7. malutkiraczek pisze:

    całe życie to gra z samym sobą. słowa pisane w chwili to słowa prawdy. to myślimy to czujemy. nie zgadzając się na to jacy jesteśmy, walczymy sami ze sobą, przez co stajemy się lepsi. i nikt nie powie nam jacy powinniśmy być. to nasze życie. my sami płacimy za to największą cene.

  8. Color pisze:

    Niech nie przeraża Cię ta myśl, wszak to co było i to dawniej, które istnieje teraz w głowie, w sercu uczyniło Ciebie takim jakim jesteś dziś – czy to nie jest piękne? Swoista droga, czas, dzięki którym poznaje się siebie, świat, może to poznanie straszyć, cieszyć – ale jest potrzebne.
    Kroczyć razem ze swoimi porte – paroles, które poznać inni mogą w wierszach, blogach, zapiskach, poznawać siebie dogłębnie, aż do obrzydzenia, zanurzyć się przesadnie w trwaniu trudnym. Nie rozstawać się ze sobą, by wreszcie dostrzec jaskrawość całą. Niech nie przeraża Cię ta myśl, a ja zdecydowanie chciałabym siebie poznać, ale nie potrafię, wszak życie, konkretne chwile, sytuacje, osoby weryfikują (prawie) wszystko. Nie do przewidzenia. ;]

  9. Pan Księżyc pisze:

    Wybacz Drexler, że Ci nie wierzę… masz prawo poczuć się urażona. Właściwie, to nawet nie to że Ci nie wierzę… myślę tylko że się mylisz, albo czegoś nie widzisz, lub taż może coś zniekształca Ci obraz.

  10. Pan Księżyc pisze:

    Color, droga prowadząca do dołu z gnojówką nie jest piękna…

  11. drexler pisze:

    Nie mam pojęcia w jakiej sprawie mi nie wierzysz?
    Że moje do Ciebie słowa nie oddają tego jak Ciebie widzę, a są jedynie pustym gestem pocieszenia?
    Nie pocieszam – jesli jakiś odbiór dobrze wpływa na duszę – to już inna sprawa.
    Ja myślę, zestawiam, szukam, piszę co mi wyszło.
    A urożona nie jestem, bo czym?
    Rozmawiamy – tu nie ma miejsca na urazę.
    W innym miejscu zostawialm komenta u faceta który propaguje życie w parze, gdzie oboją mgą mieć setki kochanków, ale są razem.
    Zawsze zostawiam takie słowa, które są spójne z tym co myślę. Nie mogę zastanawiać sie, jak to odbierze adresat, bo to okalecza sens komunikatu. Tez nie muszę, bo zasada jest constans – z szacunkiem i kulturą słowa. Jedynie prawda ma znaczenie – choć moja może być negowana, to zostaje moją prawdą.

  12. Color pisze:

    Panie Księżycu, czy pan to by chciał tak wszystko szybko, od razu i zawsze dobrze? ;> No przecież po to jest gnojówka, która to okropnie wygląda, która podśmierduje bardzo, która straszy i odstrasza, by uzdrowić i uczynić polną drogę życiodajną, odrodzoną, taką swoiście, na swój sposób piękną – choć trudno to sobie wyobrazić, wszak gnojówka wywołuje u nas pejoratywne skojarzenia i nasuwa pytania typu „no bo jak przez to przebrnąć”? Ale czas, czas powoduje pewną rzecz – że rodzi się coś, co wydawało się z początku Niewyobrażalne, Niemożliwe, a jednak. Jest wszystko, gnojówka zniknęła, ba! ona pomogła, uzdrowiła i można pójść dalej – dała nadzieję, że jednak coś się zmieni, coś – nie wiadomo jeszcze jak i kiedy, ale zmieni. No to zaszalałam ze swoimi myślami ;)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s