Zanikam

Zanikam. Prawie mnie nie ma.
Poranne słońce prześwieca przez moja dłoń
gdy przysłaniam oczy starając się odczytać
numer nadjeżdżającego tramwaju.

Wychodząc do pracy, zostawiam pocałunek na jej szyi,
nie tyle w dowód uczucia, co dla udokumentowania obecności.

Przykro mi że padło właśnie na nią.
Żałuje też, że brak mi odwagi,
by zamknąć za sobą drzwi.

Ten wpis został opublikowany w kategorii Tu i teraz. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

3 odpowiedzi na „Zanikam

  1. Pan Księżyc pisze:

    Skem… jak nie jesteś pewna to spójrz przez dłoń w słońce… :), a tak poważnie, poczytałem Twój blog, i generalnie to wszystko wydaje się być na swoim miejscu… więc może tylko jakaś chwilowa niedyspozycja…

  2. jasama pisze:

    Więc czyje to słowa?

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s