Poniedziałek…

Czuję się dość podle… może to kwestia efektu ubocznego moich ożywczych pigułek, a może po prostu taki dzień…

Boje się palić, bo białka oczu zmieniają kolor na czerwony. Dlatego by nie łamać rytmu dnia, funduję sobie co jakiś czas, pieszą rundkę dookoła parkingu.

Na wszelki wypadek, wszelkie sprawy wymagające pilnego załatwienia, odsuwam gdzieś daleko w mglistą przyszłość.

Chemia mnie naprostuje… tak czuję…

Ten wpis został opublikowany w kategorii Tu i teraz. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

4 odpowiedzi na „Poniedziałek…

  1. Kasia pisze:

    Trzymam kciuki za chemię. I za Pana, panie Moon:))

  2. innajestem pisze:

    Co pan łyka panie Księżycu?. Czy to aby na zdrowie panu wyjdzie?
    Ja czasami ratuję się „Tygerem”. :))

  3. malutkiraczek pisze:

    czy chemia da nam spokój i poczucie bezpieczeństwa? a co z myślami o byciu sobą? o usmiechu w tranwaju i zabieganym bezmyślnym dniu? tylko nie mysleć…

  4. Pan Księżyc pisze:

    Dziękuje Kasiu…
    Chemia działa cuda… tak przynajmniej ludzie mówią… póki co tego się trzymam…
    Nie będę wymieniał leku z imienia, nie chciałbym być zindeksowany przez google.

    Chciałbym nie myśleć o byciu sobą… chciałbym jedynie być…

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s