Moja najlepsza przyjacółka

„A gdyby Pan poczuł się naprawdę źle to przepiszę panu ten lek… może go pan stosować równolegle z tamtym, ale tylko wtedy gdy poczuje pan, że jest panu naprawdę potrzebny…”

Cisza nocy potęguje dźwięki. Każdy szelest wydaje się mieć moc gromu. Skulony w fotelu obserwuję rozhuśtane cienie rzucane prze oświetlone blaskiem księżyca gałęzie klonów rosnących przed oknem sypialni. Czując na plecach ciężar odpowiedzialności, wyciągam rękę i wykręcając dłoń w kierunku mroku kryjącego się za wpół otwartymi drzwiami, zastygam w bezruchu. Najwolniej jak potrafię zbliżam dłoń do ust. Na wyprostowanym palcu spoczywa mała biała pigułka. Jakaś Ty niewinna, chcesz poznać mnie bliżej, jeśli tak, to skąd ten niepokój uwięziony gdzieś głęboko między żołądkiem a płucami. Jak się czujesz moja nieśmiała pocieszycielko, czy i ty masz wrażenie, że ta noc może być tylko nasza. Ucieknijmy stąd, zatraćmy się w dzwiękach muzyki, wirujmy w promieniach księżyca zatraceni w szalonym tańcu. Tak jestem gotowy, niech gra muzyka…. Zamykam oczy i wstrzymuję oddech w oczekiwaniu na efekt gestu, który ma zmienić losy tego świata…

Ten wpis został opublikowany w kategorii Tu i teraz. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

2 odpowiedzi na „Moja najlepsza przyjacółka

  1. kapataja pisze:

    Wierzę, że nie wierzysz, ze ona Ci pomoże. Twoja najlepsza przyjaciółka wyjątkowo zaborczą posiada naturę…

  2. innajestem pisze:

    Oby nie zawładnęła Tobą bez reszty. ..

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s