Kiedyś, dawno temu…

Nie potrafię się skupić, nie opuszcza mnie wrażenie że ciągle o tym samym gadam, wręcz używając tych samych zwrotów. Niby to chyba trzeci kolejny wpis po przerwie, a mnie się wydaje że cały ciąg ich jest i wszystkie o tym samym.

A najnieprzyjemniejsze z tego jest to, że taki beztroski jestem, aż mi głupio, że tak kompletnie żadnych ciemnych stron przyszłości nie widzę, choć przecież wiem że są. Gdybym wziął kartkę papieru i spisał je jeden pod drugim, to lista ta byłaby całkiem spora.

To dziewczę z wczorajszej tuby, to ona. Tak jak ją pamiętam w luźnej kusej kiecce z odsłoniętymi ramionami, na ogół bez pantofli, jakoś nigdy ich na stopach nie potrafiła utrzymać. Drobna, taka bez biustu, krucha i delikatna z niespotykaną żywotnością.
Pastwiłem się godzinami nad jej chłopięcym ciałem z wielką zarośniętą pizdą. A ona pozwalała mi robić co chciałem, uśmiechając się tylko do moich najbardziej perwersyjnych pomysłów.
A potem siedzieliśmy wpleceni w siebie, czytając książki albo słuchając Pink Floyd z wielkiego taśmowego magnetofonu, który hipnotyzował nas obracającymi się szpulami.

Tak było… kiedyś bardzo dawno temu…

Ten wpis został opublikowany w kategorii Kiedyś tam. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s