Tarcza i mur

Wyjeżdżamy, na kilka dni, spędzimy razem dużo czasu… tylko we trójkę…
…przedzieleni dzieckiem.

Jak zawsze będzie nosić gesty między nami, przytulając się do niej, by chwilę później wskoczyć na moje plecy.

Nie wiem dlaczego w tej zabawie dzieli, nie łączy, dając każdemu osobno, to czego potrzebuje.

Nasz syn… tarcza i mur, za którym chowamy się przed sobą…

Ten wpis został opublikowany w kategorii Tu i teraz. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

6 odpowiedzi na „Tarcza i mur

  1. Kasia pisze:

    Gdy nie ma o czym mówić , możemy porozmawiać o pogodzie, albo o synu…byleby tylko nic o sobie; o tym , co w środku…

  2. cornelli pisze:

    Mały człowiek, który w swoim sercu wie, że nie da się połączyć tego, co rozerwane, ale wciąż próbuje, bo nic na świecie nie jest mu droższe od Was obojga.
    Pozdrawiam:)

  3. drexler pisze:

    Wygląda na to, że dla Syna jesteście już po….rozwodzie. Bo czym jest rozwód? Nie orzeczeniem w sądzie – bo to tylko prawna pieczątka końca, który dokonuje się lata wcześniej. Może dlatego właśnie nie tuli Was razem, bo nie ma razem. Dorośli mogą się oszukiwać, grać przed sobą i światem, że para. Dziecko nie łyka takiej ściemy.
    Wiele małzeństw całe dekady żyje w takim rozwodzie…bez rozwodu.
    Reakcja Syna to spora opowieść o tym, co w Tobie….

  4. www.wygadanaki.blogspot.com pisze:

    Moim rodzicom też się wydawało, że my nic z bratem nie widzimy i nie rozumiemy… Kiepsko tak patrzeć z boku jak się rodzice ze sobą męczą a ty nic nie możesz zrobić. I dłuuugo się dorasta do myśli, że to co jest między nimi nie jest twoją winą i że Ciebie nie dotyczy. A najbardziej boli brak uczucia ze strony ojca, bo jak nie okazuje uczuć mamie to tak jakby i ciebie nie kochał. A przynajmniej tak mi się wydawało… A wiesz co jest najzabawniejsze, że ja nigdy im tego nie powiedziałam i nie powiem. Twój syn też nigdy Ci nic nie powie…ale to co czuje i to jak przeżywa zawsze gdzieś tam w nim będzie. Może kiedyś „wybuchnie” i wam wykrzyczy co ma w sercu, tego mu życzę, bo to podobno pomaga… nie wiem, nie wybuchłam.

  5. cornelli pisze:

    Wracaj:)

  6. sofijkaa pisze:

    A gdyby tak syna posadzić ” na barana” a żonę spróbować chwycić za rękę? Może za którymś razem nie cofnie jej…

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s