Nienasycone zwierzę

To zwierzę nienasycone z najdzikszymi pomysłami, o którym myślałem, że już dawno zdechło, jest we mnie, żyje i domaga się swoich praw… i nie ma to nic wspólnego z perwersją, choć być może wielu, jak i ona swego czasu, głowę z obrzydzeniem mogłoby odwrócić…

Bo przez tę wulgarność, to najczulsza i najuczciwsza miłość jakiej kiedykolwiek doświadczyłem… bo jestem w niej sobą, bo mówię co czuje i czego pragnę, bez zastanawiania się jaki efekt wywołają moje słowa…

Jestem wolny i czuję się wolny… choć przecież nic wokół się nie zmieniło… i nie zmieni, bo zmienić się nie może.
I to nie jest tak, że przedtem odczuwałem jakiekolwiek ograniczenie czy niewolę…
Chodzi tylko o to, że teraz przynajmniej w stosunku do niej, niczego ukrywać nie muszę…

Ten wpis został opublikowany w kategorii Tu i teraz. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

3 odpowiedzi na „Nienasycone zwierzę

  1. drexler pisze:

    Bo tak to już jest, że jeśli ktoś z tętnem, pracą płuc – to garnitur zombi – z czasem zabija. Nienaturalna i niezdrowa zgoda na taki garnitur i tak kiedyś pęka, pod naturalną potrzebą czucia.
    I ów mitologizowany sex – który rajcuje cudownie, ale na liście najważniejszych potrzeb, tych ratujących nawet życie – wcale nie jest wysoko.
    Ryćkać można się nawet z wrogiem. Ale kochać, tęsknić, pragnąć można jedynie wtedy, gdy możemy być sobą przy tej drugiej osobie. Innej opcji nie ma.
    Okoliczności rugujące dar dotyku i tak nie gaszą jakości i skali tego, co w Tobie.
    To ważna lekcja. Uświadamiająca też powody artktyki pod Twoim dachem.

  2. guardangel pisze:

    Być sobą w chwilach intymnych to najpiękniejsza z wolności… Podobnie jak absolutna akceptacja cudzego JA, to najpiękniejsza z miłości. Niestety sami sobie narzucamy blokady, pozbawiając się tego, co najważniejsze. To smutne, ale jest gwarantem poczucia bezpieczeństwa, a my tak kochamy czuć się bezpiecznie…

  3. Pan Księżyc pisze:

    Guardangel…to pozorne bezpieczeństwo, i do tego nic nie warte, można tak trwać latami, można tak przeżyć życie, nie wiedząc nawet jaką ulgę stanowi nie ukrywanie niczego. Typowa gra nie warta świeczki.

    Jednego jestem pewien, od początku trzeba zacząć od szczerości, jeśli choć jedna prawda zostanie zatajona, wtedy wokół niej nagromadzą się inne.

    Nie chce by między nami było cokolwiek pominięte milczeniem… mam nadzieje, że moja otwartość będzie gwarantem jej szczerości i chcę by widziała mnie takim jakim jestem, jeśli zobaczy we mnie coś co ją odepchnie, niech odepchnie teraz… teraz wciąż nie będzie to jeszcze raną na wylot…

    Drexler… co ja mogę dodać do tego co napisałaś… jak zwykle nic… :*

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s